To była zimowa, szara niedziela. Resztki śniegu nie były wystarczająco przekonywujące, żeby wychylać nos z domu, a brak słońca nie pomagał. Jeden z takich dni, w których siła grawitacji pochodząca z Twojego łóżka działa ze zdwojoną siłą.

 

Czy to był dobry dzień na sesję narzeczeńską?

 

Jak zobaczyłam tę dwójkę, uśmiechającą się do siebie niemalże z wypiekami na twarzy, wiedziałam, że tak.

 

Uwierzcie, że prawdziwa miłość może sprawić, że nawet najbardziej szary dzień nabierze kolorów.

 

Na miejsce sesji wybraliśmy tereny Zamku Bierzgłowskiego, gdzie ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe, Oliwia była jedyną księżniczką, a Maciek jedynym księciem. Całe królestwo należało do nich. Choć jestem pewna, że do szczęścia wystarczyłoby im schronienie we własnych objęciach 🙂
Zdjęcia zakończyliśmy, rozgrzewając się kawą w miejscu ich pierwszej randki, urokliwej kawiarni Pod Antałkiem. (Kto nie był, niech szybko nadrobi!)
Oliwia, Maciek – dziękuję za zaczarowanie tej niedzieli. Nie sposób się przy Was nie uśmiechać.
P.s. Oliwia jest absolutnie jedną z najbardziej pozytywnych osób jakie znam, więc jakbyście mieli kiedyś zły dzień – napiszcie do niej 😀

sesja narzeczeńska, sesja narzeczeńska Toruń, sesja narzeczeńska Zamek Bierzgłowski, fotograf na sesję narzeczeńską, fotograf na sesję narzeczeńską Toruń, Piwnica Pod Antałkiem